Twój koszyk

Twój koszyk jest pusty

Back to school bez presji. Jak wrócić do rutyny i nie zapomnieć o sobie?

Wrzesień ma wyjątkową moc uruchamiania w nas potrzeby porządkowania życia. Po bardziej swobodnych miesiącach nagle chcemy wrócić do regularnych godzin snu, lepiej organizować pracę, zacząć ćwiczyć, uporządkować mieszkanie, zmienić garderobę, zadbać o skórę i wreszcie „wziąć się za siebie”. Nic dziwnego, że właśnie o tej porze roku media społecznościowe zalewają nas treściami o jesiennych resetach, nowych rutynach i glow-upach.

Problem w tym, że bardzo łatwo zamienić tę potrzebę uporządkowania codzienności w kolejną listę wymagań wobec siebie. Zamiast spokojnie wrócić do rytmu po lecie, zaczynamy od poniedziałku robić wszystko idealnie: wstajemy wcześniej, planujemy cały tydzień, kupujemy nowe kosmetyki, zaczynamy treningi, ograniczamy telefon i próbujemy jeszcze znaleźć czas na rozwój osobisty. Przez chwilę daje nam to poczucie kontroli, ale po kilku tygodniach często okazuje się, że stworzyłyśmy sobie kolejny bardzo wymagający projekt.

Dlatego tej jesieni zamiast kolejnego glow-upu można spróbować czegoś innego – slow-upu. Nie chodzi o rezygnację z dbania o siebie, ale o powrót do codzienności w sposób, który nie wymaga ciągłego poprawiania siebie.

Wrzesień nie musi być początkiem nowej wersji Ciebie

Początek jesieni jest trochę jak naturalny „reset”. Zmienia się temperatura, światło, rytm dnia i nasze codzienne aktywności. Po wakacjach wracamy do pracy, spotkań, obowiązków i bardziej przewidywalnego harmonogramu. Nic dziwnego, że pojawia się potrzeba uporządkowania różnych obszarów życia.

Warto jednak zastanowić się, skąd właściwie bierze się potrzeba wielkiej zmiany. Czy naprawdę chcesz całkowicie przebudować swoją rutynę, czy po prostu jesteś zmęczona chaosem ostatnich tygodni i potrzebujesz trochę więcej struktury? Czy nowy kosmetyk jest Ci potrzebny, czy może masz po prostu wrażenie, że skoro inne kobiety pokazują jesienne zakupy i nowe rutyny, Ty również powinnaś coś zmienić?

Media społecznościowe bardzo dobrze wykorzystują nasze poczucie, że zawsze możemy być trochę bardziej zadbane, zorganizowane, atrakcyjne i produktywne. Problem pojawia się wtedy, gdy dbanie o siebie przestaje być przyjemnością, a zaczyna przypominać pracę na drugim etacie.

Slow-up zakłada coś zupełnie innego. Możesz wrócić do pielęgnacji, zacząć wcześniej chodzić spać, uporządkować dzień czy znaleźć więcej czasu dla siebie, ale nie dlatego, że obecna wersja Ciebie jest niewystarczająca. Po prostu dlatego, że chcesz poczuć się lepiej.

Po lecie skóra również potrzebuje spokojnego przejścia

Zmiana sezonu jest dobrym momentem, żeby przyjrzeć się swojej pielęgnacji, ale niekoniecznie po to, żeby wymienić połowę kosmetyczki. Latem skóra jest narażona na intensywniejsze promieniowanie UV, wysokie temperatury, pot, klimatyzację, słoną lub chlorowaną wodę. Po wakacjach może być odwodniona, bardziej sucha, szorstka albo nierównomierna kolorystycznie.

Zamiast reagować na każdy problem kolejnym silnym składnikiem aktywnym, warto najpierw wrócić do podstaw. Delikatne oczyszczanie, odpowiednie nawilżenie i ochrona przeciwsłoneczna są fundamentem pielęgnacji niezależnie od aktualnych trendów.

Nie komplikuj poranków bardziej, niż trzeba

Kiedy wracamy do regularnego trybu pracy, poranki często stają się jednym z najbardziej intensywnych momentów dnia. Pobudka, przygotowanie śniadania, dzieci, dojazd, praca, wiadomości, spotkania – w takim rytmie trudno wyobrazić sobie pielęgnację składającą się z kilkunastu etapów. I nie ma takiej potrzeby.

Dobrze zaplanowana pielęgnacja nie musi zajmować pół godziny. Rano najważniejsze jest zapewnienie skórze odpowiedniej ochrony, a krem z filtrem powinien pozostać elementem rutyny również po zakończeniu wakacji.

Nie chodzi jednak o to, żeby znaleźć „idealną” rutynę. Chodzi o stworzenie takiej, którą rzeczywiście będziesz wykonywać.

Najlepszy jesienny reset może zacząć się od snu

W świecie beauty łatwo zapomnieć, że wygląd skóry jest tylko jednym z elementów naszego ogólnego samopoczucia. Kiedy wracamy do intensywniejszego trybu życia, często pierwszą rzeczą, z której rezygnujemy, jest odpoczynek. Jeszcze jeden mail, jeszcze jeden odcinek, jeszcze kilka minut w telefonie i nagle okazuje się, że kolejny dzień zaczynamy niewyspane.

Sen nie zastąpi dobrze dobranej pielęgnacji, ale odpowiednia regeneracja jest jednym z fundamentów dobrego funkcjonowania organizmu. Dlatego jesienny reset nie musi oznaczać kupowania nowych kosmetyków. Czasami znacznie bardziej potrzebne jest ustalenie godziny, o której odkładamy telefon, spokojniejszy wieczór albo po prostu pozwolenie sobie na wcześniejsze pójście spać.

Warto również przyjrzeć się temu, jakie treści konsumujemy przed snem. Jeśli ostatnie pół godziny dnia spędzamy na oglądaniu idealnych mieszkań, perfekcyjnych sylwetek, drogich kosmetyków i kolejnych porad dotyczących produktywności, trudno naprawdę się wyciszyć. Nasz mózg nadal dostaje ogromną ilość bodźców, mimo że fizycznie leżymy już w łóżku.

Pielęgnacja może być rytuałem, a nie kolejnym obowiązkiem

Właśnie dlatego wieczorna pielęgnacja może mieć znaczenie wykraczające poza sam wygląd skóry. Kilka minut poświęconych na dokładne oczyszczenie twarzy, nałożenie kremu czy ampułki i spokojne zakończenie dnia może stać się małym rytuałem, który pomaga oddzielić pracę i obowiązki od czasu przeznaczonego dla siebie.

Nie trzeba przy tym tworzyć domowego SPA każdego wieczoru. Pielęgnacja nie musi być spektakularna, żeby była wartościowa. Jeżeli kilka prostych kroków jesteś w stanie wykonywać regularnie, prawdopodobnie przyniosą więcej korzyści niż bardzo rozbudowana rutyna, którą po tygodniu porzucisz, bo stała się kolejnym punktem na liście zadań.

To samo dotyczy zakupów. Nie każda nowa premiera kosmetyczna jest rozwiązaniem problemu Twojej skóry. Zanim dodasz kolejny produkt do koszyka, warto zastanowić się, czego właściwie ma Ci dostarczyć. Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na to pytanie, być może Twoja kosmetyczka nie potrzebuje kolejnego dodatku.

Zamiast poprawiać siebie, zacznij siebie słuchać

Jesienny reset może być naprawdę dobrym pomysłem, jeśli nie będzie kolejną próbą stworzenia idealnego życia. Nie musisz jednocześnie zmieniać pielęgnacji, diety, garderoby, planu dnia, sposobu pracy i nawyków związanych ze snem.

Wybierz to, co rzeczywiście jest Ci potrzebne. Jeśli po wakacjach czujesz chaos, zacznij od uporządkowania jednej części dnia. Jeśli jesteś zmęczona, spróbuj wygospodarować więcej czasu na regenerację. Jeśli skóra jest przesuszona, uprość pielęgnację zamiast dokładać kolejne składniki aktywne. Jeśli masz wrażenie, że media społecznościowe nieustannie podpowiadają Ci, czego jeszcze potrzebujesz, zrób trochę miejsca na ciszę.

Być może właśnie tego najbardziej potrzebujesz tej jesieni.

Nie kolejnego glow-upu, który obiecuje, że za kilka tygodni będziesz lepszą wersją siebie, ale slow-upu – spokojniejszego tempa, świadomej pielęgnacji i powrotu do rzeczy, które naprawdę poprawiają jakość codzienności.

Bo dbanie o siebie nie powinno polegać na nieustannym poprawianiu siebie. Czasami najlepszym, co możemy dla siebie zrobić, jest po prostu zwolnić i sprawdzić, czego naprawdę potrzebujemy.

Wcześniejszy artykuł
Wróć do Blog